Odchodząca jesień

Patrząc na kalendarz, aż nie chce mi się wierzyć, że już jutro będzie listopad. To jeszcze jesień, ale coraz bardziej zaczyna przypominać chłody zimowe. Po wczorajszych wojażach leśnych pozostały zakwasy w mięśniach i marynaty w słoikach. W lesie praktycznie drzewa są już bezlistne, a zawsze aktywne mrówki poszły już spać w swoich mrowiskach.

IMG_0634[1]                                               IMG_0615[1]

 

 

IMG_0635[1]                                                   IMG_0617[1]

Jeszcze kilkanaście dni temu, któregoś wrześniowego wieczoru siedząc na tarasie powiedziałam, że” siedzę i patrzę na nadchodzącą jesień”, ponieważ wrzesień to zapowiedź szybko zbliżającej się jesieni. Niby nadal ciepłe dni, ale noce z dnia na dzień coraz dłuższe i chłodniejsze. Trawie nie chce się już rosnąć w zastraszającym tempie, a ostatnie opadłe kwiatki floksa odsłaniają brzydotę starzejących się listków na wystrzelonych do słońca badylach. Lawenda i kocimiętka nadal cieszą oko, ale nawet one są już jakby mniej niebieskie. Tylko hortensje, wrzos i chryzantemy w pełnej krasie wyczekują jeszcze krótszych dni.

SONY DSC                                                  SONY DSC

 

SONY DSC                                                  SONY DSC

 

Patrząc na kolorowe zdjęcia jesienne tęsknię za słońcem lekko przygrzewającym i z niechęcią myślę o zbliżającym się mrozie, który spowoduje że nasze miasta zszarzeją nagle i pobrzydną.

Ostatnie owoce aronii, które uniknęły dziobów żarłocznych ptaków wylądowały już w słoikach w towarzystwie antonówek i będą nam przypominały minione lato uśmiechając się do nas z cudownej szarlotki lub naleśników w zimowy poranek.

W tym roku jak zawsze wiele przetworów znalazło się w naszej niewielkiej piwniczce, gdy nam nadal gdy nam nadal wydawało się, że jest ich zbyt mało. W ten sposób zapełniamy nasze półki w nadmiarze, który cieszy jednak obdarowanych przyjaciół i znajomych.

 

 

Wyślij wiadomość